Żaden człowiek nie jest idealny. Ba, każdemu z nas daleko do ideału. Każdy ma wiele wad, ale trzeba je eliminować albo redukować do minimum. Bardzo trudne zadanie, ale czy niewykonalne?
Urodziliśmy się niedoskonali. Nie umieliśmy chodzić, mówić, pisać, czytać czy robić do siusiu do nocniczka. Musieliśmy się tego najzwyczajniej w świecie po prostu nauczyć. Musieliśmy pracować nad sobą. Z większą lub jeszcze większą pomocą rodziców, dziadków czy opiekunów nam się to udało. Takie błahostki a naprawdę wymagały od nas wiele poświęcenia X lat temu. Z czasem jednak człowiek zaczyna dostrzegać w sobie wiele niedoskonałości, które go męczą i które chciałby wyeliminować ze swojego codziennego życia. Więc coś do cholery wypadałoby z tym zrobić! Trzeba zacząć pracować nad sobą i nad swoim charakterem! Weźmy za przykład chociażby nasze lenistwo i niechęć do wstawania czy sprzątania. Będziemy leniwi, nie wstaniemy raz, drugi, trzeci do pracy i nas wywalą. Nie posprzątamy przez pól roku to nas zjedzą myszy. Idąc dalej, każdy z nas jest inny i każdy z nas ma swoją piętę Achillesa w swoim charakterze, która męczy innych, a także z czasem zaczyna męczyć nas samych. Jeden jest leniwy, drugi nieuczciwy, trzeci kłamie, czwarty jest nieufny, piąty szydzi z innych, szósty zazdrości i można tak wymieniać przykładów bez końca.
Jeśli się coś takiego dostrzeże (co jest trudne w egoistycznym świecie) to trzeba się za to jak najszybciej wziąć i próbować to wyeliminować. Wszystko żeby nam i innym było łatwiej. Tylko to nie takie łatwe. Ciężko jest zmienić swój charakter i swoje podejście. Jeśli człowiek ma coś zakodowane w swojej głowie i w swoim myśleniu to prawie nie ma bata, aby to zmienić. Jednak z drugiej strony nie ma rzeczy niemożliwych. Gdy już ktoś z nas zauważy, że przez swoje zadufanie, swój ciężki charakter i swoją najzwyczajniejszą w świecie ludzką słabość coś traci i mu z tym ciężko to jest nadzieja. Tylko potrzeba ogromnego zaparcia, ogromnych chęci i wiele cierpliwości do samego siebie. Ważne żeby tylko na chęciach się nie skończyło.
Każdy z nas ma życie w swoich rękach. Jeśli nie my będziemy pracować nad samym sobą to nikt inny za nas tego nie zrobi. Wszystko zależy od Ciebie. Nigdy nie jest za późno, aby próbować się naprawić i coś zmienić w swoim życiu na lepsze.
Peace!
P.S. Skoro nasi piłkarze potrafią czasami wziąć się za siebie i wyeliminować swoje błędy to Ty także potrafisz :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 października 2014
piątek, 19 września 2014
Błędy
Błędy - kto z nas ich nie robi? Robimy większe, mniejsze, ale robimy i nie ma na to rady. Jedynie można ograniczyć ich ilość i wyciągać z nich odpowiednie wnioski. Czy to jednak takie łatwe?
Od początku istnienia człowiek popełnia błędy. Taka już jego natura. Nikt nie jest nieomylny. Nikt nie jest idealny. Nawet jakbyś za wszelką cenę chciał ich uniknąć to nie ma na to szans. Małe błędy to taki pikuś, bo można je szybko skorygować czy naprawić niczym najprostszą domową usterkę. Gorzej z poważniejszymi błędami. Tutaj pojawia się większy problem. Uderzenie samochodem w drzewo to duży błąd i tego już się nie naprawi. Można jedynie na przyszłość mieć sporą nauczkę. No i właśnie o to chodzi, aby wyciągać wnioski na przyszłość. Kiedy już raz człowiek popełni jakiś błąd to jeśli mu na czymś zależy to drugi raz już go nie popełni. Proste.. Jednak najpierw trzeba spróbować naprawić błąd, a to nie jest już takie łatwe. Szczerze mówiąc bardzo trudne, ale dla chcącego nic trudnego. Tak mówią!
Błędy bolą. Błędy powinny uczyć. Trzeba starać się popełniać ich jak najmniej, a z popełnionych wyciągać pozytywną naukę...
P.S. Straszne lanie wody dzisiaj. Wyszedłem w wprawy. Peace!
piątek, 2 maja 2014
Na lepszy model
Przychodzi taki moment w życiu każdego z nas, kiedy dokonujemy jakichś zmian. Czym są one spowodowane? Dlaczego ich dokonujemy?
Głównym powodem zmian w naszym życiu jest chęć tego, aby było nam po prostu lepiej. Tak, tak przecież każdy z nas ma w sobie nutkę egoizmu. Taka nutka jest akurat naprawdę pozytywna i warto z niej korzystać kiedy jest taka szansa. Wszystko dla naszego dobra i dla dobra naszych bliskich. Chyba chcemy być naprawdę szczęśliwi, co nie?
Ktoś może mi zarzucić, że zmiany są złe, bowiem świadczą o niestabilności człowieka. To zależy od tego jaki jest powód zmian i przede wszystkim jak często człowiek decyduje się na jakieś zmiany. Oczywiście ktoś kto zmienia coś w swoim życiu częściej niż bieliznę może być uznany za mało normalnego i dojrzałego człowieka. Zmiany z błahego powodu są mało wytłumaczalne, ale jeśli jest ku temu sensowny i mocny powód to jestem jak najbardziej na tak.
Niektórzy ludzie niestety boją się zmian. Powód? Może przyzwyczajenie do konkretnej sytuacji? Może strach, że po zmianach będzie gorzej? Do cholery, nie można się tego bać! Jesteśmy sami scenarzystami swojego życia i nawet jeśli nas paraliżuje strach to musimy się przełamać. Wszystko w imię tego by było nam lepiej i byśmy byli szczęśliwsi. Skoro nam świta w umyśle idea zmian to rzeczywiście jest coś na rzeczy. Chyba nie jest nam tak dobrze jakbyśmy chcieli. Sam fakt powinien nam dać wiele do myślenia. W dodatku jeśli ktoś bliski nam mówi, że powinniśmy pomyśleć nad zmianami to chyba warto się nad tym problemem poważnie pochylić.
Jeśli naprawdę jest powód i szansa, aby coś w życiu zmienić to warto zaryzykować, bo jak nie teraz to kiedy? Przecież kto nie ryzykuje ten nie ma.
Peace! :)
Głównym powodem zmian w naszym życiu jest chęć tego, aby było nam po prostu lepiej. Tak, tak przecież każdy z nas ma w sobie nutkę egoizmu. Taka nutka jest akurat naprawdę pozytywna i warto z niej korzystać kiedy jest taka szansa. Wszystko dla naszego dobra i dla dobra naszych bliskich. Chyba chcemy być naprawdę szczęśliwi, co nie?
Ktoś może mi zarzucić, że zmiany są złe, bowiem świadczą o niestabilności człowieka. To zależy od tego jaki jest powód zmian i przede wszystkim jak często człowiek decyduje się na jakieś zmiany. Oczywiście ktoś kto zmienia coś w swoim życiu częściej niż bieliznę może być uznany za mało normalnego i dojrzałego człowieka. Zmiany z błahego powodu są mało wytłumaczalne, ale jeśli jest ku temu sensowny i mocny powód to jestem jak najbardziej na tak.
Niektórzy ludzie niestety boją się zmian. Powód? Może przyzwyczajenie do konkretnej sytuacji? Może strach, że po zmianach będzie gorzej? Do cholery, nie można się tego bać! Jesteśmy sami scenarzystami swojego życia i nawet jeśli nas paraliżuje strach to musimy się przełamać. Wszystko w imię tego by było nam lepiej i byśmy byli szczęśliwsi. Skoro nam świta w umyśle idea zmian to rzeczywiście jest coś na rzeczy. Chyba nie jest nam tak dobrze jakbyśmy chcieli. Sam fakt powinien nam dać wiele do myślenia. W dodatku jeśli ktoś bliski nam mówi, że powinniśmy pomyśleć nad zmianami to chyba warto się nad tym problemem poważnie pochylić.
Jeśli naprawdę jest powód i szansa, aby coś w życiu zmienić to warto zaryzykować, bo jak nie teraz to kiedy? Przecież kto nie ryzykuje ten nie ma.
Peace! :)
wtorek, 25 marca 2014
Doświadczenie
Chyba powinienem zacząć ten wpis od postawienia tezy, że doświadczenie jest cenniejsze od złota i od wszystkich innych skarbów. Dlaczego? Bo doświadczenia nie można kupić.
Dzisiaj wszędzie jest potrzebne doświadczenie. Czytasz ofertę pracy i widzisz dopisek "doświadczenie mile widziane". To norma. Coraz częściej zdarza się jednak dopisek "doświadczenie minimum x lat". Najlepiej jeszcze żeby to był ktoś młody. Taka sytuacja. Takie realia. Jak żyć?
Jak to doświadczenie zdobyć? Na to nie ma sposobu. Doświadczenia na pewno nie nabierzemy chodząc do szkoły czy będąc na studiach. Tutaj z reguły uczymy się suchej teorii. Oczywiście są małe wyjątki na wybranych zajęciach, ale to tylko kropla w morzu. Każdy z nas ma inne cele zawodowe. Sądzę, że musimy korzystać ze wszystkich okazji, które nam się przytrafiają. Nikt nam przecież nie da nic za darmo. Nie te czasy. Musimy to sami zdobyć. Musimy to mówiąc kolokwialnie- wyrwać. Chcesz coś osiągnąć człowieku w życiu to nie możesz siedzieć na dupie. Od tego doświadczenia zawodowego nie nabierzesz. Od tego jedynie nabawisz się odcisków na dupie. Nawet najmniejsza przygoda może zaprocentować w przyszłości.
Jakieś wnioski? Im szybciej zaczniesz zdobywać różne doświadczenia, tym szybciej coś w życiu osiągniesz. Doświadczenie jest w końcu na wagę złota.
Peace!
P.S. Trochę prywaty na sam koniec. Ten wpis jest wpisem numer 50 na tym blogu. Nie spodziewałem się, że aż tak dużo ich się tutaj znajdzie. Mimo iż ostatnio z weną kiepsko bywa to postaram się napisać drugie tyle, a może i więcej.
sobota, 15 marca 2014
Mentalność
Wiele w życiu zależy od ludzkiego charakteru i mentalności. Dlatego też postanowiłem dzisiaj się przyjrzeć różnym sposobom myślenia i odnoszenia się do rzeczywistości.
Na pierwszy ogień idzie mentalność indywidualistyczna. Postawa w której potrzeby i żądze jednostki są najważniejsze. Nie liczy się dobro grupy czy jakiejś zbiorowości. Liczy się tylko "ja" i myślenie o sobie, a jedyne co się widzi to czubek własnego nosa. Można powiedzieć, że to jest zwyczajny ludzki egoizm. Czy jest to dobra ludzka postawa? Z pewnością nie, ale każdy może sądzić inaczej, bo pewnie ile ludzi, tyle opinii. Wiadomo przecież, że koszula bliższa ciału.
Skoro była mowa o egoizmie, to dla kontrastu trzeba opisać altruizm. Postawa w której jednostce bardziej zależy na dobru innych ludzi niż na swoim. Nie ważne to, że mi jest źle, bo najważniejsze dla mnie żebyś Ty był szczęśliwy. Szlachetna to podstawa i coraz rzadziej spotykana. Ciekawe dlaczego? Może dlatego, że ludzie coraz częściej są egoistami? A może nie chcą dawać się naiwnie wykorzystać?
Specyficznym rodzajem mentalności jest mentalność zwycięzcy. Dla takiej osoby liczy się tylko wygrana. Wszystkie siły i całą energię wkłada w to, aby wygrać. Człowiek chce się stawać lepszym i lepszym w tym co robi. Takiej osobie często towarzyszy niezadowolenie. Mimo drobnych sukcesów chciałby osiągać jeszcze więcej. Może to trochę zachłanna postawa, ale z drugiej strony można stwierdzić, że im wyżej postawiona poprzeczka, tym wyżej jest się w stanie skoczyć.
Dziwną postawą jest mentalność osoby uległej i będącej w cieniu. Wiadomo, że ktoś musi przegrać żeby ktoś wygrał. Ktoś musi rządzić, żeby ktoś był poddanym. Taka postawa jak każda inna ma swoje plusy i minusy. Jej plusem jest przede wszystkim to, że taki człowiek na pewno nie postawi sobie zbyt wysokich celów i nie spadnie z przysłowiowego wysokiego konia. Zachowawczość czasami w życiu się przydaje. Minusem z pewnością jest fakt, że taka osoba może być przestawiana z kąta w kąt, a chyba nikt z nas tego nie lubi.
Z pewnością można wyróżnić jeszcze wiele innych rodzajów mentalności. Ja opisałem takie, które najbardziej mi się rzucają w oczy. A Ty jaką masz mentalność? Myślisz o sobie czy o innych? Chcesz wygrywać czy może wolisz być na drugim planie?
Peace!
sobota, 28 grudnia 2013
Gra w otwarte karty
Pora na moją interpretację kolejnego stwierdzenia dosyć często spotykanego w życiu codziennym. Tym razem wybór padł na "grę w otwarte karty". Chyba dlatego, że mignęła mi gdzieś przez moment transmisja telewizyjna z zawodów pokerowych.
Czasami życie można przyrównać do gry w karty. Przykładowo grając w pokera ja mam pięć kart i przeciwnicy także. Wszystko zależy wtedy od tego jakie karty przydzieliło nam rozdanie. Mając szczęście i dobre karty możemy podbijać stawkę, aby wygrać jak najwięcej. Przecież w tej grze chodzi o to żeby wygrać. A co jak los sprawi, że dostaniemy słabe karty i dobra passa się odwróci? Są trzy wyjścia. Możemy się od razu poddać, zwinąć zabawki i pójść grzecznie do domu. Możemy umiejętnie blefować, tak żeby zamotać naszego przeciwnika, który spasuje. Możemy także zagrać w otwarte karty, bo a nóż widelec przeciwnik ma jeszcze słabsze. Pierwsza opcja jest dla słabeuszy, a druga dla ludzi o żelaznych nerwach i o poker fejsie. A trzecia?
Gra w otwarte karty jest dla odważnych ludzi. Nie każdy ma w sobie tyle odwagi żeby wyłożyć wszystkie karty na stół bez żadnego blefowania. Blef to takie małe oszustwo zarówno samego siebie jak i naszego przeciwnika. Ludzie częściej wolą się poddać niż zagrać va bank. Na pierwszy rzut oka nie widać w tym żadnego ryzyka, bo przecież możemy tylko zyskać i nic nie tracimy. Mamy słabe karty, ale liczymy, że przeciwnik ma jeszcze gorsze. Liczymy się z porażką, ale mamy nadzieję na wygraną. Gramy fair z przeciwnikiem i wychodzimy z założenia, że lepiej jest szybko załatwić sprawę. Ja swoje, on swoje i wygrywa lepszy. Proste jak budowa cepa.
W życiu także lepiej wykładać przysłowiowe karty na stół. Wszystko po to, a żeby sytuacja z naszym "przeciwnikiem" była jasna i klarowna. Po co nam jakieś niedomówienia? Po co nam jakieś niewyjaśnione sytuacje? Lepiej szybciej się dowiedzieć na czym się stoi i zakończyć jedną, przegraną partię. Przecież czeka nas jeszcze wiele rozdań w tej grze i może wtedy los się do nas uśmiechnie?
Peace! :)
Czasami życie można przyrównać do gry w karty. Przykładowo grając w pokera ja mam pięć kart i przeciwnicy także. Wszystko zależy wtedy od tego jakie karty przydzieliło nam rozdanie. Mając szczęście i dobre karty możemy podbijać stawkę, aby wygrać jak najwięcej. Przecież w tej grze chodzi o to żeby wygrać. A co jak los sprawi, że dostaniemy słabe karty i dobra passa się odwróci? Są trzy wyjścia. Możemy się od razu poddać, zwinąć zabawki i pójść grzecznie do domu. Możemy umiejętnie blefować, tak żeby zamotać naszego przeciwnika, który spasuje. Możemy także zagrać w otwarte karty, bo a nóż widelec przeciwnik ma jeszcze słabsze. Pierwsza opcja jest dla słabeuszy, a druga dla ludzi o żelaznych nerwach i o poker fejsie. A trzecia?
Gra w otwarte karty jest dla odważnych ludzi. Nie każdy ma w sobie tyle odwagi żeby wyłożyć wszystkie karty na stół bez żadnego blefowania. Blef to takie małe oszustwo zarówno samego siebie jak i naszego przeciwnika. Ludzie częściej wolą się poddać niż zagrać va bank. Na pierwszy rzut oka nie widać w tym żadnego ryzyka, bo przecież możemy tylko zyskać i nic nie tracimy. Mamy słabe karty, ale liczymy, że przeciwnik ma jeszcze gorsze. Liczymy się z porażką, ale mamy nadzieję na wygraną. Gramy fair z przeciwnikiem i wychodzimy z założenia, że lepiej jest szybko załatwić sprawę. Ja swoje, on swoje i wygrywa lepszy. Proste jak budowa cepa.
W życiu także lepiej wykładać przysłowiowe karty na stół. Wszystko po to, a żeby sytuacja z naszym "przeciwnikiem" była jasna i klarowna. Po co nam jakieś niedomówienia? Po co nam jakieś niewyjaśnione sytuacje? Lepiej szybciej się dowiedzieć na czym się stoi i zakończyć jedną, przegraną partię. Przecież czeka nas jeszcze wiele rozdań w tej grze i może wtedy los się do nas uśmiechnie?
Peace! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)