Naszło mnie ostatnio takie pytanie czy dobrze jest być idealistą czy też nie. Jednak chyba nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi.
Idealista to marzyciel. Człowiek, który chce, aby było idealnie. Wiadomo, że tak nigdy nie będzie i można nieźle się przejechać na swoich poglądach i ideach. Taka sytuacja, ale za to jaka prawdziwa. Chyba nikt z nas nie chce obrywać za swoje "idealne" marzenia? No ale co zrobić kiedy człowiek ma już taki charakter, że zawsze chce jak najlepiej i zawsze chce iść według swojego scenariusza? No nic. Trzeba nauczyć się z tym żyć i wdrażać wszystko, co się ma zaplanowane w życie. Nawet jeśli ma być to w myśl zasady "per aspera ad astra". Zawsze na końcu czekają nas jakieś gwiazdy :)
A może jednak idealizm nie jest taki zły? Człowiek zawsze ma plan na siebie i na życie. Wie doskonale czego chce i będzie do tego dążył? No nie jest zły, ale trzeba nauczyć się z nim żyć w zgodzie. A to już nie jest takie łatwe.. O ironio.. Tak się zatoczyło koło, błędne koło. #Jak żyć panie premierze? Oj przepraszam.. Pani Premier? Premiero? Skoro była Pani Ministra to może musi być Pani Premiera? :) Jak zwał tak zwał, ale polityka chociaż potrafi człowieka rozbawić. :D
Wracają do sedna sprawy, to czy Twoje idealizowanie świata jest pieprzone czy też nie zależy tylko od Ciebie i od tego jak podchodzisz do wielu spraw. Amen i basta.
https://www.youtube.com/watch?v=RjzujFoWxY8
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 października 2014
czwartek, 7 sierpnia 2014
Do celu
Jak to mawiał Leo Beenhakker- step by step. Jemu małymi kroczkami udało się doprowadzić Polską reprezentację do finałów EURO 2008, ale nie o tym dzisiaj. Zasada małych kroków jest starą i najbardziej sprawdzoną metodą dochodzenia do postawionych sobie celów. Zgadza się?
Człowiek gdy stawia sobie małe cele to zawsze ma większą szanse zrealizować ten cel niż jakby to był ogromny cel machnięty za jednym zamachem. Dlaczego? No bo łatwiej jest zrobić najpierw coś małego, aby potem zbudować coś wielkiego. Budując dom zawsze trzeba postawić solidne fundamenty. Solidne to nie znaczy, że ogromne. Solidne to znaczy, że są dokładnie wykonane z bardzo dobrego materiału. Tak samo jest z celami życiowymi. Najpierw robimy coś małego i to kończymy, a następnie zabieramy się za kolejną rzecz i tak budujemy krok po kroku. Nie ma co rzucać się od razu na głęboką wodę, bo jak raz się utopimy to już drugiej szansy raczej nie będzie. Idziemy swoją drogą do wyznaczonego celu. Do wyznaczonych planów i marzeń.
Czy umiecie postawić sobie cel życiowy i go skrupulatnie realizować każdego dnia? Jeśli tak to ogromny szacunek dla Was. Jesteście wytrwali i wiecie czego chcecie, a chyba o to w życiu chodzi, żeby wiedzieć czego się chce, co się chce osiągnąć i dążyć do tego ze wszystkich sił. Ja osobiście już dawno temu wyznaczyłem sobie życiowe cele. Zarówno te prywatne, a przede wszystkim zawodowe. I tak dążę krok po kroku, aby dojść tam gdzie sobie założyłem. Dojść na swój szczyt. Każdy z nas ma inny szczyt. Jeden chce wejść na K2, a drugiemu wystarczy Gubałówka. To już zależy od naszej mentalności, chęci i samozaparcia w realizacji celów.
Jeśli ktoś się z Was śmieje i z waszych celów to po prostu olejcie to. Wy przynajmniej macie jakiś cel i marzenia. Pokażcie sobie i innym, że potraficie zrealizować to, co sobie założyliście. Bo jak nie my to kto? W końcu człowiek bez marzeń to człowiek niespełniony, a marzenia są po to, aby je realizować :)
https://www.youtube.com/watch?v=S6YtIrwWOzA
Człowiek gdy stawia sobie małe cele to zawsze ma większą szanse zrealizować ten cel niż jakby to był ogromny cel machnięty za jednym zamachem. Dlaczego? No bo łatwiej jest zrobić najpierw coś małego, aby potem zbudować coś wielkiego. Budując dom zawsze trzeba postawić solidne fundamenty. Solidne to nie znaczy, że ogromne. Solidne to znaczy, że są dokładnie wykonane z bardzo dobrego materiału. Tak samo jest z celami życiowymi. Najpierw robimy coś małego i to kończymy, a następnie zabieramy się za kolejną rzecz i tak budujemy krok po kroku. Nie ma co rzucać się od razu na głęboką wodę, bo jak raz się utopimy to już drugiej szansy raczej nie będzie. Idziemy swoją drogą do wyznaczonego celu. Do wyznaczonych planów i marzeń.
Czy umiecie postawić sobie cel życiowy i go skrupulatnie realizować każdego dnia? Jeśli tak to ogromny szacunek dla Was. Jesteście wytrwali i wiecie czego chcecie, a chyba o to w życiu chodzi, żeby wiedzieć czego się chce, co się chce osiągnąć i dążyć do tego ze wszystkich sił. Ja osobiście już dawno temu wyznaczyłem sobie życiowe cele. Zarówno te prywatne, a przede wszystkim zawodowe. I tak dążę krok po kroku, aby dojść tam gdzie sobie założyłem. Dojść na swój szczyt. Każdy z nas ma inny szczyt. Jeden chce wejść na K2, a drugiemu wystarczy Gubałówka. To już zależy od naszej mentalności, chęci i samozaparcia w realizacji celów.
Jeśli ktoś się z Was śmieje i z waszych celów to po prostu olejcie to. Wy przynajmniej macie jakiś cel i marzenia. Pokażcie sobie i innym, że potraficie zrealizować to, co sobie założyliście. Bo jak nie my to kto? W końcu człowiek bez marzeń to człowiek niespełniony, a marzenia są po to, aby je realizować :)
https://www.youtube.com/watch?v=S6YtIrwWOzA
środa, 1 stycznia 2014
Nie ma rzeczy niemożliwych?
W noworoczny wieczór postanowiłem pochylić się nad kolejnym stwierdzeniem z życia wziętym. Tym razem padło na to czy wszystko jest w życiu możliwe. Czy są rzeczy niemożliwe? Czy wszystko jest realne?
Pewnie dzisiejszej nocy słyszeliście w życzeniach noworocznych między innymi "wszystkiego najlepszego", "szczęśliwego Nowego Roku", "spełnienia wszystkich marzeń, nawet tych nierealnych". No właśnie, każdy z nas ma marzenia. Każdy z nas ma pragnienia. Każdy chce osiągnąć jak najwięcej w życiu. Często zdarza się jednak, że marzenia, pragnienia czy cele są bardzo trudne do zrealizowania. Wydają nam się one po prostu nierealne i często z tego powodu po prostu z nich rezygnujemy. Czy to oznacza, że są one naprawdę niemożliwe? Postaram się w dzisiejszej notce odpowiedzieć na te pytanie.
Uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko takie, do których nie chcę nam się przyłożyć. Zasadniczo na tym stwierdzeniu mógłbym zakończyć rozważania, bo ono mówi wszystko. Żeby coś osiągnąć trzeba się poświęcić. Żeby coś mieć to potrzeba starań. W dzisiejszych czasach nawet w mordę nie dostaniesz za darmo. Myślisz, że Kamil Stoch bez starań by tyle osiągał na skoczni? Myślisz, że Marcin Gortat bez treningów by doszedł tam gdzie jest teraz? Jesteś w błędzie. Oni latami pracowali na to, co mają teraz. Po prostu przykładali się do tego, co robią i dawali z siebie wszystko. Efekty widoczne są gołym okiem. Starania zawsze najbardziej widoczne są w sporcie, ale w innych dziedzinach życia też są zauważalne. Choćby w szkole. Ktoś, kto się przykłada solidnie do swoich obowiązków ma dobre oceny, a ktoś kto olewa sprawę to oceny ma jakie ma. Często przytaczam na tym blogu historię średniowiecznych rycerzy więc tym razem będzie podobnie. Rycerze walczyli dla swojego władcy czy o rękę księżniczek. Musieli się bardzo przykładać do tego, bo inaczej czekała ich tylko śmierć.Czy to na polu bitwy, czy też z rozkazu swojego władcy. Zdobyć rękę księżniczki nie było łatwo. Jak wiemy z bajek i opowiadań, zdobyć uznanie takiej księżniczki nie było łatwo. Najpierw trzeba było ją uwolnić z najwyższej wieży w zamku, a to było zadanie już często niemożliwe, bo po drodze trzeba było pokonać jakiegoś smoka czy innych strażników. Jednak znajdowali się śmiałkowie, którzy tego dokonywali. Można? Można! Opisuję Wam to, żeby pokazać, że od zarania dziejów ludzie utwierdzali się w przekonaniu, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Zaraz ktoś mi wyskoczy w kontrataku z przykładami na to, co jest nierealne. No nie mówię, że nie ma takich rzeczy, bo owszem są. Jednak to rzeczy z pogranicza abstrakcji i normalności. Wiadomo, że człowiek nie może latać jak ptak, bo nie ma skrzydeł. Wiadomo, że nie zostaniesz czarodziejem albo wróżką, bo takie rzeczy to tylko w filmach. Wiadomo, że nie ma wampirów i nigdy nimi nie zostaniecie, bo to wymysł na potrzeby telewizji. Takich przykładów jest pewnie bez liku. Pomijam już tutaj rzeczy, które są zabronione prawnie i z wiadomych względów są one nierealne.
Każdy z nas może być swoistego rodzaju rycerzem sam dla siebie. Każdy z nas może udowodnić, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczą szczere chęci i poświęcenia dla swoich celów. Wszystko, co nie jest abstrakcyjne jest realne. Jeśli wierzysz i masz w sobie moc, to nawet niemożliwe staje się możliwe. Mówię Wam. Nie od razu Kraków zbudowano.
Pewnie dzisiejszej nocy słyszeliście w życzeniach noworocznych między innymi "wszystkiego najlepszego", "szczęśliwego Nowego Roku", "spełnienia wszystkich marzeń, nawet tych nierealnych". No właśnie, każdy z nas ma marzenia. Każdy z nas ma pragnienia. Każdy chce osiągnąć jak najwięcej w życiu. Często zdarza się jednak, że marzenia, pragnienia czy cele są bardzo trudne do zrealizowania. Wydają nam się one po prostu nierealne i często z tego powodu po prostu z nich rezygnujemy. Czy to oznacza, że są one naprawdę niemożliwe? Postaram się w dzisiejszej notce odpowiedzieć na te pytanie.
Uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko takie, do których nie chcę nam się przyłożyć. Zasadniczo na tym stwierdzeniu mógłbym zakończyć rozważania, bo ono mówi wszystko. Żeby coś osiągnąć trzeba się poświęcić. Żeby coś mieć to potrzeba starań. W dzisiejszych czasach nawet w mordę nie dostaniesz za darmo. Myślisz, że Kamil Stoch bez starań by tyle osiągał na skoczni? Myślisz, że Marcin Gortat bez treningów by doszedł tam gdzie jest teraz? Jesteś w błędzie. Oni latami pracowali na to, co mają teraz. Po prostu przykładali się do tego, co robią i dawali z siebie wszystko. Efekty widoczne są gołym okiem. Starania zawsze najbardziej widoczne są w sporcie, ale w innych dziedzinach życia też są zauważalne. Choćby w szkole. Ktoś, kto się przykłada solidnie do swoich obowiązków ma dobre oceny, a ktoś kto olewa sprawę to oceny ma jakie ma. Często przytaczam na tym blogu historię średniowiecznych rycerzy więc tym razem będzie podobnie. Rycerze walczyli dla swojego władcy czy o rękę księżniczek. Musieli się bardzo przykładać do tego, bo inaczej czekała ich tylko śmierć.Czy to na polu bitwy, czy też z rozkazu swojego władcy. Zdobyć rękę księżniczki nie było łatwo. Jak wiemy z bajek i opowiadań, zdobyć uznanie takiej księżniczki nie było łatwo. Najpierw trzeba było ją uwolnić z najwyższej wieży w zamku, a to było zadanie już często niemożliwe, bo po drodze trzeba było pokonać jakiegoś smoka czy innych strażników. Jednak znajdowali się śmiałkowie, którzy tego dokonywali. Można? Można! Opisuję Wam to, żeby pokazać, że od zarania dziejów ludzie utwierdzali się w przekonaniu, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Zaraz ktoś mi wyskoczy w kontrataku z przykładami na to, co jest nierealne. No nie mówię, że nie ma takich rzeczy, bo owszem są. Jednak to rzeczy z pogranicza abstrakcji i normalności. Wiadomo, że człowiek nie może latać jak ptak, bo nie ma skrzydeł. Wiadomo, że nie zostaniesz czarodziejem albo wróżką, bo takie rzeczy to tylko w filmach. Wiadomo, że nie ma wampirów i nigdy nimi nie zostaniecie, bo to wymysł na potrzeby telewizji. Takich przykładów jest pewnie bez liku. Pomijam już tutaj rzeczy, które są zabronione prawnie i z wiadomych względów są one nierealne.
Każdy z nas może być swoistego rodzaju rycerzem sam dla siebie. Każdy z nas może udowodnić, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczą szczere chęci i poświęcenia dla swoich celów. Wszystko, co nie jest abstrakcyjne jest realne. Jeśli wierzysz i masz w sobie moc, to nawet niemożliwe staje się możliwe. Mówię Wam. Nie od razu Kraków zbudowano.
czwartek, 28 listopada 2013
Chcieć to móc?
W dzisiejszej notce postaram się odpowiedzieć na pytanie zawarte w powyższym temacie. Pytanie, które na pozór wydaje się proste, ale...
Czy chcieć to móc? Sądzę, że tyle ile osób tyle będzie odpowiedzi. Mi osobiście samemu ciężko odpowiedzieć na to pytanie, tak z marszu. Są rzeczy, które chcemy i które nam łatwo przychodzą. Zaczynając od takich przyziemnych: chcę zjeść-jem, chcę się napić- piję, chcę się spotkać ze znajomymi- spotykam się z nimi. Tutaj odpowiedź na postawioną tezę jest prosta, ale brnąc dalej zaczynają się schody, kręte i strome. Przykładami mogę rzucać jak kartami z rękawa. Chcę dostać piątkę z egzaminu, a to jest misja trudna żeby nie powiedzieć, że mało realna.. Chcę dostać coś na czym mi zależy więc muszę się postarać o to. Chce, bardzo chce, ale czy to znaczy, że mogę? Czy chęci wystarczą, aby coś zdobyć, aby coś osiągnąć? Niestety nie. Żeby do czegoś dojść to trzeba się sporo napocić, a i to nie zawsze pomoże!
Najciężej jest spełnić swoje głębokie marzenia. Głównie dlatego, że nasze marzenia to szczyty szczytów, na które bardzo trudno się wspiąć. Osoby z wybujałymi marzeniami stawiają sobie z reguły wysoko poprzeczkę, co powoduje, że dążą bardzo długo do tego i głęboko wierzą, że chcieć to móc. Dopiero gdy nastanie świadomość, że marzenie na zawsze pozostanie marzeniem to pojawia się zwątpienie w ową tezę.
Poza marzeniami ludzie stawiają sobie różne cele, które chcą osiągnąć. Problem już zaczyna się wtedy gdy człowiek obierze sobie źle cel. Nawet za wszelką cenę nie osiągnie się w takim przypadku swojego celu. Dlaczego? Bo nie wszystko zależy od nas samych. Gdy bardzo chcesz coś osiągnąć to musisz pamiętać, że nie żyjesz w próżni. Oznacza to, że działają na nas różne, inne i dziwne czynniki zewnętrzne, które powodują, że za nic w świecie nie dojdziesz do swojego celu. Są cele, w których musimy liczyć się ze zdaniem drugiego człowieka, bo na siłę nic nie zrobimy. Pozostaje wtedy tylko czekać, że drugi człowiek zmieni zdanie żeby ułatwić nam drogę. Jednak to jest czekanie zazwyczaj nadaremne.
Nie mówię, że chcieć to nie znaczy móc. Uważam jedynie, że aby to stwierdzenie miało pełne pokrycie to trzeba mieć kupę farta i być w czepku urodzonym. W innym razie można się ostro przejechać na marzeniach, celach, na życiu.
Peace! :)
Czy chcieć to móc? Sądzę, że tyle ile osób tyle będzie odpowiedzi. Mi osobiście samemu ciężko odpowiedzieć na to pytanie, tak z marszu. Są rzeczy, które chcemy i które nam łatwo przychodzą. Zaczynając od takich przyziemnych: chcę zjeść-jem, chcę się napić- piję, chcę się spotkać ze znajomymi- spotykam się z nimi. Tutaj odpowiedź na postawioną tezę jest prosta, ale brnąc dalej zaczynają się schody, kręte i strome. Przykładami mogę rzucać jak kartami z rękawa. Chcę dostać piątkę z egzaminu, a to jest misja trudna żeby nie powiedzieć, że mało realna.. Chcę dostać coś na czym mi zależy więc muszę się postarać o to. Chce, bardzo chce, ale czy to znaczy, że mogę? Czy chęci wystarczą, aby coś zdobyć, aby coś osiągnąć? Niestety nie. Żeby do czegoś dojść to trzeba się sporo napocić, a i to nie zawsze pomoże!
Najciężej jest spełnić swoje głębokie marzenia. Głównie dlatego, że nasze marzenia to szczyty szczytów, na które bardzo trudno się wspiąć. Osoby z wybujałymi marzeniami stawiają sobie z reguły wysoko poprzeczkę, co powoduje, że dążą bardzo długo do tego i głęboko wierzą, że chcieć to móc. Dopiero gdy nastanie świadomość, że marzenie na zawsze pozostanie marzeniem to pojawia się zwątpienie w ową tezę.
Poza marzeniami ludzie stawiają sobie różne cele, które chcą osiągnąć. Problem już zaczyna się wtedy gdy człowiek obierze sobie źle cel. Nawet za wszelką cenę nie osiągnie się w takim przypadku swojego celu. Dlaczego? Bo nie wszystko zależy od nas samych. Gdy bardzo chcesz coś osiągnąć to musisz pamiętać, że nie żyjesz w próżni. Oznacza to, że działają na nas różne, inne i dziwne czynniki zewnętrzne, które powodują, że za nic w świecie nie dojdziesz do swojego celu. Są cele, w których musimy liczyć się ze zdaniem drugiego człowieka, bo na siłę nic nie zrobimy. Pozostaje wtedy tylko czekać, że drugi człowiek zmieni zdanie żeby ułatwić nam drogę. Jednak to jest czekanie zazwyczaj nadaremne.
Nie mówię, że chcieć to nie znaczy móc. Uważam jedynie, że aby to stwierdzenie miało pełne pokrycie to trzeba mieć kupę farta i być w czepku urodzonym. W innym razie można się ostro przejechać na marzeniach, celach, na życiu.
Peace! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)