Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2014

Polityczna rozgrywka najwyższej wagi

Czy można zwiększyć czynsz za wynajem stadionu o 2500%? Można. Udowodnili to włodarze Piły, którzy bez żadnych skrupułów zwiększyli KŻ Victoria opłatę z 1000 złotych miesięcznie brutto do 25 tysięcy!
Konsekwencją takiego obrotu sprawy jest to, że klub nie otrzymał licencji na sezon 2015. Działacze mają czas do piątku 12 grudnia na odwołanie i dostarczenie władzom polskiego żużla dokumentu potwierdzającego podpisanie umowy z miastem. Nikt do tego upoważniony na pewno nie podpisze owej umowy. Nie ma, co im się dziwić, bowiem roczny koszt wynajmu stadionu sięgnie 300000 złotych, co stanowi niemalże połowę budżetu pilskiego klubu. Jeśli do piątku się to nie stanie to jest wielce prawdopodobnie, że Piła zniknie po raz kolejny z żużlowej mapy Polski. Tego chyba nikt (oprócz władz) nie chce.
Czym spowodowany jest taki stan rzeczy? Nikt publicznie głośno o tym nie powie, ale każdy wie, że to jest rozgrywka na szczeblu politycznym. Prezydent Piły Piotr Głowski jest członkiem Platformy Obywatelskiej, która samodzielnie sprawuje władze w Radzie Miasta. Natomiast działacze i główny sponsor klubu -Henryk Stokłosa startowali do Rady Powiatu Pilskiego z ramienia Porozumienia Samorządowego. Również od początku sezonu 2014 bardzo się promowało na stadionie żużlowym w Pile i chyba to się komuś nie spodobało. Ponadto owe stowarzyszenie polityczne wygrało wybory i w koalicji z Polskim Stronnictwem Ludowym dzierżą berło władzy w powiecie zabierając rządy PO na tym szczeblu samorządu terytorialnego. Porażka polityczna kogoś zabolała więc trzeba się odegrać w myśl zasady z poprzedniego systemu - kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam. W dodatku skoro klub ma możnego sponsora (który z nami wygrał, a co za tym idzie jest naszym politycznym wrogiem) to go stać na zapłacenie tej horrendalnej sumy, a jeśli nie zapłaci to trudno. My (miasto) zaoszczędzimy na dotacji na ten drogi i nudny sport, a kibice zapomną i będą patrzeć jak się Piła rozwija pod względem kulturalnym i wizerunkowym. Tylko, że kibice w Pile chcą sportu. Chcą żużla. Świadczą o tym różne badania. Piła jest miastem z długą historią żużlową. Nikt w mieście nie wyobraża sobie, aby mogło tego zabraknąć. Wiele osób zagłosowało w wyborach samorządowych na pana Głowskiego, bo zawsze wspierał pilski sport i myśleli, że tak będzie dalej. Jak widać wielu się pomyliło. Wielu już nie popełni tego błędu. Tylko, że mądry Polak po szkodzie.
Miasto nie widzi nic złego w tym, że czynsz został podniesiony, bowiem oferuje klubom pieniądze na promocję miasta. Sęk w tym, że przetarg będzie ogłoszony na początku roku i nikt nie zagwarantuje Victorii, że dostanie ona te pieniądze. Nawet jeśli klub otrzyma 300000 złotych to będzie musiał w całości zwrócić je do kasy miasta. Więc jaki sens przyznawania dotacji skoro wraca ona w całości tam skąd przyszła? Gdzie tu normalność? Gdzie tu logika? Jedyny sens jest taki, że księgowa Urzędu Miasta będzie miała, co robić.
Prawdziwego sportowca poznaje się po tym, że potrafi pogodzić się z porażką. Politycy chyba nie potrafią i efekty tego widać na załączonym obrazku. A szkoda, bo sport jest najlepszą promocją dla miasta, a co za tym idzie dla jego rajców, którzy powinni grać w jednej drużynie ze sportowcami z ich miasta. Nie wszyscy to jednak widzą i wolą rzucać kłody pod nogi niszcząc coś, co kocha wielu.

Tekst opublikowany również na speedway.info.pl

P.S. Nigdy nie zginie. Polonia nigdy nie zginie! A panowie politycy, panowie działacze. Zostawcie honory w domu i zróbcie coś do cholery wspólnie dla miasta i dla sportu. Ten region. Piła. Zasługuje na żużel na najwyższym poziomie! Ktoś wątpi?  



czwartek, 19 czerwca 2014

Polityczna kpina

Państwo demokratyczne zapewnia swoim mediom podstawową wolność jaką jest wolność słowa. Polska od 25 lat jest wolnym krajem więc powinna istnieć owa wolność prawda? Nic bardziej mylnego! To tylko zapis w ustawie, którą opcja rządząca się chętnie podetrze.

Jak wyjaśnić można wejście prokuratury, ABW i policji do redakcji Tygodnika Wprost? Tego nie da się wytłumaczyć. Bo co? Bo panowie funkcjonariusze chcieli nagrania kompromitujące rząd? Za późno. Mleko się rozlało już wcześniej. W poniedziałek opublikowane zostały pierwsze rozmowy, a w kolejny będą następne, chyba że.... No właśnie, chyba że państwo przechwyci taśmy i pozbędzie się dowodów (zbrodni?).  Więc po to udali się panowie podwładni premiera, aby wywrzeć presję na dziennikarzach, którzy zdecydowali się upublicznić materiały. Mówi się dziennikarz to hiena, ale nie jeśli chodzi o politykę. Tutaj nie podda się żadnym naciskom. Zresztą jakim prawem mieliby przekazać prokuraturze materiały skoro nie ma w tej sprawie wyroku niezawisłego sądu? Wyraźnie w kodeksie jest napisane, że nie można ujawniać informatora bez jego zgody. Amen i basta. Chociaż niektórzy tego nie rozumieją i woleli przeprowadzić zamach (słowo popularne w naszym kraju) na wolność słowa.

Nie mogę pojąć jakim prawem panowie z ABW dopuścili się użycia siły wobec naczelnego Wprostu. Przecież to są metody z poprzedniego ustroju, a także takie które są stosowane u naszych wschodnich sąsiadów. Amerykańskie gazety już przyrównały nasz kraj do Białorusi. Cholera. W jakim ja kraju żyje? W Polsce czy Białorusi? Może cofnijmy się do PRL-u. Wprowadźmy godzinę policyjną, Służby Bezpieczeństwa i wojsko na ulicę. Będziemy pałować wszystkich zgodnie z zasadą, kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam. Bo skoro dziennikarze, których zadaniem jest przekazywanie prawdziwych i rzetelnych informacji, aby ludność miała świadomość tego jaki mamy burdel w kraju dostają po mordzie to czemu by tak wszystkich w opozycji do rządu nie dojechać?

W oczekiwaniu na pacyfikację można jednak podjąć kroki, aby jej zapobiec. Tylko jakie? Od upublicznienia pierwszych taśm w tygodniku odbyły się dwie konferencje premiera. Na jednej i drugiej odwracał on kota ogonem, żeby nie powiedzieć, że całą dupą. Najpierw odniósł się do brzydkiego słownictwa używanego w tych nagraniach. Dla mnie i dla większości obywateli to nie ma znaczenia, bo sami się tak odzywamy jak panowie Belka czy Sienkiewicz. Na dzisiejszej konferencji było jeszcze mniej konkretów. No chyba, że konkretem możemy nazwać to, że Tusk nie poda się do dymisji? A chyba powinien. Innego rozwiązania nie widać na horyzoncie. Tym bardziej, że wszyscy dziennikarze ze wszystkich mediów są już przeciwko rządowi. Nawet pani Monika "Stokrotka" Olejnik, która była wręcz wielbicielką premiera jest już w opozycji. To o czymś świadczy.

Sama afera taśmowa wywołała burzę. Natomiast wejście ABW i próba kradzieży owych taśm to już burza z piorunami, grzmotami, błyskawicami i wszystkimi innymi kataklizmami atmosferycznymi. Nasz drogi premier ma chyba pancerną parasolkę, bo go to nie rusza. Przyspawać do stołka łatwo człowieka, ale zrzucić z niego to już problem. W najbliższym czasie okaże się jednak czy to było przyspawanie czy może tylko przybicie gwoździem. Bo jeśli to drugie to oby ten gwóźdź był jak najdłuższy...


czwartek, 22 maja 2014

Moje trzy grosze

Zawsze macie własne zdanie? A może jesteście jak chorągiewka i tam gdzie zawieje za tym się opowiecie? Postaram się dzisiaj po krótce opisać to, co mnie irytuje i co doceniam w ludziach mających swoje zdanie lub nie mających go w ogóle.

Coraz częściej widzę, że ludzie nie mają swojego zdania. Dlaczego? Bo tak łatwiej? Bo lepiej nie wychodzić przed szereg? A może wybieramy mniejsze zło w postaci tego, że nie dostaniemy pocisku od osób, które się z nami nie zgadzają? Zawsze jest jeszcze taka opcja, że po prostu się na czymś nie znamy i się nie wypowiadamy. Gorzej jeśli ktoś się wypowiada nie mając o czymś zielonego pojęcia. Wtedy człowiekowi naprawdę żyłka skacze.  Cóż... Ja zaryzykuję i wyjdę przed szereg. Wybiorę większe zło. Nie mam nic do stracenia. Mogę tylko zyskać. Zarówno poparcie jak i ilość popularnych ostatnio w moim otoczeniu hejterów. 

Zbliżają się wybory do Europarlamentu. Frekwencja wyniesie ok 20%, bo to są sprawy które bezpośrednio nas nie dotyczą i ludzie mają po prostu to w dupie. Jednak z tych 20%, którzy oddadzą swój głos ile będzie głosów osób znających się na polityce? Ile osób zna program partii, na którą zagłosuje? Śmiem twierdzić, że mało. Wiele młodych ludzi pójdzie zagłosować dla swoistych jaj. Haaa oddam głos na Korwina, bo będzie śmiesznie. Zapowiedział on, że zrobi burdel z europarlamentu więc ktoś sobie pomyśli: może zostanę alfonsem albo panią do towarzystwa? Dobrze płatne i praca zapewniona przez 5 lat kadencji. Takie oto myślenie ludzi. Drugi polityczny przykład jest jeszcze głupszy, ale niestety bardziej możliwy. Mianowicie zagłosuje na PiS, bo lepiej żeby rządził Donek, bowiem Kaczor u władzy to jeszcze większa apokalipsa, a tak wiemy czego się spodziewać po Tusku. Przyzwyczajeni jesteśmy do tych samych mord u władzy i po co to zmieniać? Wybieramy mniejsze zło. Czy to logiczne? Pozostawiam pod wewnętrzne przemyślenia. 

Jesteśmy tylko ludźmi. Nie mamy zawsze racji, ale osobiste opinie wypada mieć. No chyba, że człowieku mieszkasz w szafie i rozmawiasz jedynie z molami lub kornikami. To wtedy Ciebie to nie dotyczy. Ja staram się bronić swoich racji i wyrabiać swoje zdanie na każdy temat. Człowiek uczy się w końcu całe życie. Wysłucham każdego, ale poglądów radykalnie nie zmienię. Radykalnie poglądy zmienia tylko Palikot, bo jak można było wydawać kiedyś katolickie pismo, a dzisiaj jest się zwolennikiem państwa świeckiego, aborcji i wszystkiego sprzecznego z kościołem?! Nie jestem jak nasi politycy, nie jestem jak przysłowiowa chorągiewka. Zapomnij, że zmienię zdanie na ważne tematy. Możesz się ze mną nie zgadzać. Ja z Tobą też się nie zgadzam. Wysłuchaj mnie to ja wysłucham Ciebie. Może dojdziemy do jakiegoś konsensusu? A jeśli nie to wybacz, ale koalicji nie zawiążemy. C'est la vie - takie życie. 

Doceniam ludzi mówiących otwarcie to co myślą i bronią swoich racji. Ale mam tutaj na myśli takich ludzi, którzy mają własne stałe zdanie, nienarzucone przez innych i nie zmieniane co pięć minut. Ogromy szacun ludziska jeśli potraficie przyjść i powiedzieć wprost swoje zdanie. Nawet jeśli to zdanie jest mega odbiegające od reguł, jest na maksa chamskie, ale szczere do bólu. Zarówno na forum (choć tutaj często zauważam popisówkę przed innymi) jak i w cztery oczy. Zdecydowanie jestem zwolennikiem wyjaśniania z kimś spięć i niedomówień mówiąc komuś wprost. Wtedy konfrontujemy poglądy. Nie ma ucieczki, jest wymiana zdań, czasem kłótnia. Takie życie, ale przynajmniej kąty posprzątane. Prościzna. Mówię Wam. Warto sprzątać. Po co żyć w brudach? Po co potykać się o gówno w swojej okolicy? 

Masz własne zdanie? Wyrażaj je na forum. Powiedz w oczy je drugiemu człowiekowi. Nie masz zdania? Zamknij się i kończ waść...

Peace!